Marcin Ochnik, prezes firmy Ochnik i członek zarządu naszego Związku był gościem Biznes24 w programie Wieczór na żywo.
– Jesteśmy spokojni, że na pewno galerie handlowe nie są tym głównym miejscem, gdzie koronawirus się roznosi – mówi Marcin Ochnik, zwracając m.in. uwagę na duże powierzchnie w tych obiektach i stałą kontrolę zgodnie z wymogami sanepidu. Członek zarządu naszego Związku podkreśla też, że handlowcy nie biorą pod uwagą tego, że galerie mogłyby nie zostać otwarte od 1 lutego. – Mamy nadzieję, że wszystko wróci do normy zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. Jeżeli tak nie będzie, to będą dalsze upadłości – mówi Marcin Ochnik. Wspomina również o rozmowach z kancelariami ws. ewentualnych pozwów wobec Skarbu Państwa oraz podkreśla, że galerie handlowe są otwarte, a zamknięcie dotyczy 40% sklepów – tych odzieżowo-obuwniczych. Poza galeriami zaś 100% sklepów jest otwartych, co rozmówca uważa za ograniczanie konkurencji i nierówne traktowanie podmiotów.
W rozmowie poruszono także kwestię pomocy dla firm ze strony państwa. – Dokładamy z własnej kieszeni, nie ma mowy o pokryciu tych wszystkich strat, które były związane z tegoroczną pandemią. Walczymy z życiem, ograniczyliśmy koszty tam, gdzie mogliśmy. Na szczęście przed pandemią mieliśmy dobrą sytuację i w związku z tym, jeżeli chodzi o Ochnika, to dalej funkcjonujemy, idziemy zgodnie z naszymi planami, ale wiele firm boryka się z problemami płynnościowym i problemami dostaw oraz bieżącego regulowania swoich zobowiązań – mówi Marcin Ochnik.
Zapytany o kwestię zwolnień pracowników, przedstawiciel naszego Związku zauważa, że firmy handlowe w galeriach utrzymują zgodnie z kodeksem pracy zatrudnienie adekwatne do funkcjonującego w nich systemu zmianowego. – Firma handlowa, która ma złą sytuację, nie może zostawić jednej osoby w salonie, ponieważ nie jest fizycznie możliwe, żeby taki salon poprowadzić. Będą raczej sanacje, upadłości, renegocjowanie umów z centrami handlowymi – komentuje Marcin Ochnik.